Non ti piace? Non importa! Puoi restituircelo entro 30 giorni
Non puoi sbagliarti con un buono regalo. Con il buono regalo, il destinatario può scegliere qualsiasi prodotto della nostra offerta.
30 giorni per il reso
Kiedy rozmawiałam z angielską tłumaczką słowackiej prozy o możliwości przeniesienia mądrości Ruda na polski i anglosaski grunt, z pełnym przekonaniem powiedziała, że Rudo w Anglii „nie przejdzie”. It's too late! Zachodni świat dobrnął już na ostry kraniec poprawności politycznej i żeby bawić się swobodnie wszystkimi możliwościami, które daje nam czarny humor, należy mieć dużo pieniędzy na prawników i stalowe nerwy.
Żaden z angielskich księgarzy nie wyłoży „Ruda” na półki. Na pewno nie w czasach hulającej cancel culture. A w Polsce? W tym kraju, gdzie fochem strzela się na prawo i lewo, w kraju, który ledwo udźwignął Gombrowicza, ledwo się wykaraskał z jego krytyki, nigdy nie otwarłszy się na kolejnego prześmiewcę?
Czy w Polsce ten humor się przyjmie? Czy udźwigniecie go?
Kochani, dacie radę?! A może napuszycie się i prychniecie z niesmakiem? Nie wiem, doprawdy nie wiem, czym skończy się lektura „Ruda”, ale postawiłam już kilka zakładów i zacieram ręce.
Daniela Majlinga możecie już znać z doskonałego, absurdalnego zbioru „Ruska klasyka”. Jeśli jednak to wasze pierwsze spotkanie z tym autorem, warto zaznaczyć, że Majling jest na co dzień dramaturgiem w słowackim Teatrze Narodowym w Bratysławie.
Historia Ruda jest w zasadzie pomyślana i wierna w swej strukturze sitcomowym serialom. Jeśli wyrastaliście na „Świecie według Kiepskich”, kochaliście serial „M.A.S.H.”, znacie na pamięć teksty Sheldona z „Teorii wielkiego podrywu”, a może dodatkowo ulegliście czarowi najnowszej polskiej produkcji, serialowi „1670”, istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że „Rudo” znajdzie przytulne miejsce w Waszych sercach.
Weronika Gogola
Ciao! Sono Libroamiko, il tuo consulente di libri.
Come posso aiutarti?